Pozycja misjonarska (klasyczna) to sztuka intymności

Pomimo trudnej historii jej powstania pozycja misjonarska nie jest tak nudna, jak ludzie zwykli o niej myśleć. Większość uważa, że najważniejsze podczas seksu misjonarskiego nie jest głośne chrapanie, aby nie obudzić sąsiadów. Rodzi się pytanie: jeśli ta pozycja jest tak nudna, dlaczego nadal jest stosowana?

Pozycja misjonarska doskonała do pierwszego stosunku seksualnego

Aby pozyskać dla siebie nowego znajomego wystarczy spojrzeć mu w oczy i szczerze się uśmiechnąć. Według psychologów ta technika działa również w seksie. Zbliżając się do człowieka, stajemy przed koniecznością ponownego poznania go: preferencji, temperamentu, przyzwyczajeń. Martwimy się, czy nam się to spodoba. Kontakt wzrokowy odgrywa bardzo ważną rolę w procesie znajomości. Spojrzenie jest najbardziej pouczającym sposobem komunikacji niewerbalnej. Jeśli podczas seksu kobieta odwróci się plecami do mężczyzny, nie będzie w stanie zobaczyć, jakich emocji on doświadcza. Dlatego pozycja misjonarska jest najlepsza do seksu z nowym partnerem.

Skąd wzięła się nazwa?

Współczesna nazwa została nadana w latach 40-tych XX wieku. Po raz pierwszy użył jej urodzony w Polsce brytyjski antropolog Bronisław Malinowski, opisując sposób życia tubylców wyspy Trobriandzkiej. Ortodoksyjni misjonarze, którzy kolonizowali wyspę, potępili kopulację człowieka z tyłu. Tubylcy, obserwując życie seksualne misjonarzy, nazwali to ich imieniem.

Co na to doniesienia medyczne?

Lekarze głosują za pozycją misjonarską, jako najbardziej odpowiednią przy pierwszym zbliżeniu kobiety i mężczyzny. Podczas jednego z badań, lekarze używali rezonansu magnetycznego do obserwacji genitaliów męskich i żeńskich w pozycji misjonarskiej. Wykonane zdjęcia wyraźnie pokazały, że w tej pozycji interakcja zachodzi w najbardziej naturalny sposób. Udowodnili, że fizjologicznie pozycja mężczyzny na górze jest najlepsza przy pierwszej próbie współżycia.

Nie jest tajemnicą, że przeciętny mężczyzna kupując gadżety elektroniczne, przeżywa więcej emocji niż przy oglądaniu romantycznego filmu przy lampce wina. A jeśli chodzi o głębszą manifestację uczuć, całkowicie zamykają się w sobie. W rzeczywistości mężczyźni nie są tak niewrażliwi, po prostu nie zauważamy przejawów ich emocji. Kiedy uprawia się seks w pozycji misjonarskiej, prawdopodobnie koncentruje się na własnych uczuciach, ale nie traci się okazji, aby zobaczyć i usłyszeć, jak ukochana osoba wyraża swoje uczucia. W rzeczywistości nie jesteśmy zwierzętami, dla których seks jest tylko sposobem na zwiększenie populacji. Pozycja misjonarska pozwala spojrzeć sobie w oczy, zrozumieć, jak druga osoba nawiązuje kontakt z nami.

Pozycję mężczyzna na górze preferują kobiety otwarte, które podczas seksu potrzebują silnego kontaktu emocjonalnego z partnerem. Ta klasyczna pozycja jest najwygodniejsza z punktu widzenia komunikacji werbalnej i mowy ciała Słowa i dźwięki namiętności, wyrywające się z głębi duszy, znajdują najkrótszą drogę do uszu i serca partnera. W ten sposób otwiera się bogactwo intymności, staje się możliwe poznanie wewnętrznego świata ukochanej osoby i własnego. Po prostu czasami trzeba umieć dostrzec, jak czułość, ciepło i miłość pojawiają się w spojrzeniu mężczyzny.

Walka o przywództwo

Kiedyś kobiety zmęczyły się faktem, że mężczyźni tłumią je we wszystkich dziedzinach życia. Zaczęły bronić swoich praw, także w seksie. Feministki kategorycznie odrzucały wszystkie pozycje, w których mężczyzna mógłby przynajmniej wykazać się odrobiną wyższości. Tak naprawdę dominacja czy poddanie się w ramach kontaktów seksualnych wyłącznie ze względu na pozycję partnera, a nie z wzajemnego pożądania, jest mitem. Zygmunt Freud pomoże to obalić. Napisał, że życie seksualne człowieka jest nierozerwalnie związane ze światem. Podczas flirtowania, gry wstępnej i samego seksu aktywują się wspomnienia i fantazje, które powstają na bazie doświadczenia komunikacji we wczesnym dzieciństwie i dorosłości. Od tego zależeć będzie biegun percepcji postawy mężczyzny na górze.

Wyjątkowość pozycji misjonarskiej polega na tym, że każdy postrzega ją inaczej, w zależności od swojego doświadczenia. Dla jednych to gwarancja dobrego seksu, dla innych wyda się to nudne. Padło stwierdzenie, że to stanowisko nieco przypomina tofu – z jednej strony jest bardzo nijakie, z drugiej zawsze można dodać przyprawy według własnych upodobań. Ta metafora bardzo trafnie oddaje istotę: pozycja, jaką kiedyś narzucono wszystkim misjonarzom chrześcijańskim, a następnie przez społeczeństwo, jest teraz podstawą życia seksualnego. I zdecydowanie w ludzkiej mocy leży dokonanie wyboru – pozostawienie relacji intymnych nudnych i mdłych lub dodanie przypraw, aby poczuć dreszczyk emocji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *