Aktualności arrow Aktualności arrow 06-08-2003 :: Odzysk wirtualny
Menu serwisu
Aktualności
Prace legislacyjne
Informacje o OIGR
Misja
Baza aktów prawnych
Napisz do nas

   

   

   

   

   



06-08-2003 :: Odzysk wirtualny Drukuj E-mail

Image 

 

Odzysk wirtualny - Artykuł Grzegorza Łysia, który ukazal sie 4 sierpnia 2003 w 180 numerze "Rzeczpospolitej".


Ponad 100 mln zł wydał w ubiegłym roku przemysł na odzyskanie i wtórny przerób opakowań. Część tych pieniędzy, zamiast służyć zwiększaniu ilości odzyskiwanego papieru, szkła i tworzyw sztucznych, trafiła do nieuczciwych pośredników i przetwórców. Kwitnie natomiast handel kartami przekazania odpadów.

Od początku ubiegłego roku producenci sprzedający wyroby w opakowaniach oraz duże przedsiębiorstwa handlowe - w odniesieniu do towarów, które same pakują - są zobowiązane do pozyskiwania określonych ilości odpadów. Wynika to z ustawy ("O obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz opłacie produktowej i opłacie depozytowej"), która związana jest z wymogami unijnymi. Ilości odpadów, które trzeba odzyskać, zostały ustalone procentowo w stosunku do łącznej masy opakowań wprowadzanych przez przedsiębiorstwo na rynek. Z każdym rokiem odsetek ten - określający zarazem tzw. wskaźniki odzysku (recykling plus przetwarzanie surowców na energię) i recyklingu w skali kraju - ma być wyższy. W 2002 r. wynosił on dla tworzyw sztucznych 7 proc., szkła 13 proc., aluminium 15 proc., papieru i tektury 37 proc. W 2007 r., po upływie okresu przejściowego, miało to by być odpowiednio, według obecnych przepisów - 25, 40, 40 i 48 proc. Jednak sprostanie wymaganiom UE znów się prawdopodobnie oddali. Wkrótce pod obrady Parlamentu Europejskiego trafi nowelizacja dyrektywy /94/62/EC/ przewidująca dalsze, radykalne zaostrzenie norm. Ogólny poziom recyklingu wzrosnąć ma z 25 - 65 proc. opakowań do 55 - 80 proc. Jak wyjaśnia Marek Sobiecki, dyrektor Departamentu Polityki Ekologicznej Ministerstwa Środowiska, na wypełnienie nowych wymagań potrzebujemy okresu przejściowego nawet do 2014 r. Ale najdłuższy okres przejściowy nie pomoże, jeżeli nie powstaną systemy odzyskiwania odpadów z gospodarstw domowych. - Pieniądze z przedsiębiorstw idą na finansowanie handlu kwitami, a nie na selektywną zbiórkę - twierdzi Jerzy Ziaja, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Recyklingu - korzyści dla środowiska są praktycznie żadne.

Pogoda dla recyklerów

Ustawa daje przedsiębiorcom trzy możliwości. Po pierwsze - mogą oni z góry zrezygnować z wykonania obowiązku pozyskania odpadów, wpłacając zależną od rodzaju i ilości wprowadzanych przez nich na rynek opakowań opłatę produktową. Opłaty służyć mają rozwijaniu selektywnej zbiórki, trafiają do NFOŚiGW i gmin (70 proc). Po drugie - firmy mogą realizować obowiązek na własną rękę (np. we współpracy z przedsiębiorstwami zajmującymi się oczyszczaniem), po trzecie - skorzystać z usług przewidzianej w ustawie specjalnej kategorii pośredników tzw. organizacji odzysku.

Szacuje się, że ok. 13 proc. przedsiębiorstw nie wypełnia żadnych obowiązków wynikających z ustawy. Ale i tak w pierwszym roku działania systemu zakładane poziomy zostały wyraźnie przekroczone. Według nieoficjalnych danych MŚ zebrano np. nie 37, a grubo ponad 40 proc. opakowań papierowych i tekturowych. Jest to sukces pozorny, wynikający w znacznej mierze z ustalenia wskaźników na bardzo niskim poziomie. Co ważniejsze - zdaniem dr Hanny Żakowskiej z Centralnego Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Opakowań - stanowi poszlakę, że część odpadów poddanych według statystyki recyklingowi nigdy w rzeczywistości nie istniała. Dla fachowców nie ulega wątpliwości, że niemała grupa przedsiębiorców zamiast dostarczać recyklerom wymaganą ilość makulatury czy tworzyw, kupuje od nich karty przekazania, które są dowodem wykonania obowiązku wynikającego z ustawy. Potwierdza to Janusz Płocica, prezes największej organizacji odzysku Rekopolu. Z danych gromadzonych w jego firmie wynika, że 35 proc. opakowań zagospodarowywanych jest poza organizacjami odzysku, ale wydaje się na to jedynie nieco ponad 4 proc. wszystkich środków trafiających do systemu. Nie może to w żadnym razie wystarczyć na fizyczne pozyskanie wykazanych w statystyce ilości odpadów. Co gorsza, w procederze tym biorą udział także organizacje odzysku, którym miała przypaść nie tylko kluczowa rola w budowaniu systemów zbiórki selektywnej, ale również zadania edukacyjne. Organizacji tych jest w tej chwili 29. Tylko 6 znalazło się na liście referencyjnej, opracowanej przez COBRO z myślą o weryfikacji ich wiarygodności. Organizacjom, działającym w formie spółek akcyjnych, postawiono wysokie wymagania - m.in. co najmniej 1 mln zł kapitału zakładowego. Udziałowcami Rekopolu są najbardziej znani producenci wyrobów w opakowaniach (m.in. Coca-Cola, Nestle i Agros), inne organizacje założyli wielcy odbiorcy odpadów (np. spółka celulozowni i papierni - Polski System Recyklingu) i przedsiębiorstwa oczyszczania miast (EkoPunkt, należący do firmy Rethmann). Ich interesy są często sprzeczne, ale chodzi tu o długofalowe zaangażowanie odpowiadające celom ustawy, połączone z planami inwestycyjnymi. Rekopol subsydiuje np. selektywną zbiórkę odpadów w 150 gminach. Natomiast organizacje utworzone przez osoby prywatne są w zdecydowanej większości nastawione na doraźne zyski. Pośrednictwo w wykonywaniu obowiązków nałożonych przez ustawę na przedsiębiorstwa stało się niezwykle intratnym biznesem. Podobnie jak sam recykling. Liczba firm zajmujących się recyklingiem szybko wzrasta. Szacuje się, że jest ich już ok. 10 tys., przy czym niemało z nich to przetwórnie ulokowane w stodole, wyposażone np. tylko w młynek do rozdrabniania tworzyw sztucznych. Sprawdzenie, ile odpadów rzeczywiście przyjmują, jest niezmiernie trudne. Kontrole w firmach składających się na system odzysku i recyklingu opakowań rozpoczęła PIOŚ, ich wyniki będą znane jesienią.

Do Unii ze śmieciami

Nawet jeśli obrót "kwitami" nie jest tak powszechny, jak oceniają niektórzy specjaliści, ustawa nie przyniosła jak na razie istotnego postępu w zakresie gospodarki odpadami. Odzysk i recykling obejmuje w dużej mierze opakowania, które i tak były wykorzystywane w przemyśle - np. czystą makulaturę z sieci handlowych. Tyle że teraz jest to bardziej opłacalne. Plastikowe kontenery na butelki mogą po zmieleniu stać się źródłem dodatkowego przychodu z tytułu opłat za wykonanie obowiązku ustawowego. Obecny kryminogenny stan odpowiada również sporej części przedsiębiorców, ponieważ patologie na rynku pociągają za sobą spadek cen za odzyskanie opakowań. Wynoszą one czasem zaledwie 10 proc. opłat produktowych, które w swoim czasie ustalono tak, by były tylko o ok. 50 proc. wyższe niż realne koszty "wykonania obowiązku". W miarę podnoszenia poziomów odzysku i recyklingu rezerwy "łatwych", poszukiwanych w przemyśle odpadów zaczną się kończyć. Jeżeli zostanie przy tym ograniczony proceder handlu "kwitami", ceny za odzyskiwanie opakowań - będą musiały one pochodzić już z odpadów komunalnych - skokowo wzrosną. W 2002 r. koszty odzysku i recyklingu wynosiły w Polsce 0,6 euro na 1 mieszkańca. W Wielkiej Brytanii, która z najwyższym trudem spełnia normy unijne, odpowiednio 2,9, w Belgii 12,5, a w Niemczech aż 22,6 euro. System polski opracowano tak, by dzięki konkurencji (inaczej niż w Niemczech, gdzie istnieje tylko jedna organizacja odzysku), był możliwie tani. Za jego ewidentne niedoróbki i kontrowersyjne rozwiązania, które stwarzają pole do nadużyć zamiast dostarczać argumentów za inwestycjami, mogą drogo w przyszłości zapłacić zarówno przedsiębiorcy, jak i konsumenci. Jeśli chodzi o ochronę środowiska, ze strony UE taryfy ulgowej spodziewać się nie należy.

Grzegorz Łyś

< Poprzedni   Następny >

Obsługa strony: www.m40.pl